Po ciężkim tygodniu treningów które zadał mi trener postanowiłem wystartować jak co roku w wyścigu wzorowanym na kształt słynnego monumentu Paris-Roubaix w Piekle Przytoku.Przy pięknej pogodzie na starcie stanęło ponad 100 zawodników w tym trzech reprezentantów mojego klubu w składzie: Kulbi, Remi i Kawa. Celem mojego startu było sprawdzenie "nogi" przed wyjazdem do Włoch tak że nawet nie ustawiałem się w pierwszej lini gdyż tam "rządzi" snobistyczna Zielona-Góra na swoich super rowerach przełojowych...
Na starcie ustaliliśmy taktykę z Kulbim (chcieliśmy jechać razem) i ruszyliśmy na piekielne rundy...
...jak się okazało Mario niestety strzelił na drugim okrążeniu i musiałem radzić sobie sam. Dzięki mojemu podejściu które zakładało równa jazdę na każdej rundzie szybko zacząłem przeskakiwać z grupki do grupki. Na piątej rundzie dojechałem do Szekera który miał atomowy start i zacząłęm pracować abyśmy nie dostali dubla :)
Taktyka przyniosła sukces gdyż ani nie dostałem dubla po raz pierwszy od kiedy tam startuję a i dlatego iż pobiłem swój rekord przejazdu trasy o prawie 15 minut!!!
OGieŃ ile FabRyka DałA film Arkadiusza Kiełbasy jak lecimy na brukach
Niby start treningowy a takie sukcesy :) więcej takich...
Za dwadzieścia dni start na Gardzie!!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz