poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Niedziela w Piekle...

Po ciężkim tygodniu treningów które zadał mi trener postanowiłem wystartować jak co roku w wyścigu wzorowanym na kształt słynnego monumentu Paris-Roubaix w Piekle Przytoku.
Przy pięknej pogodzie na starcie stanęło ponad 100 zawodników w tym trzech reprezentantów mojego klubu w składzie: Kulbi, Remi i Kawa. Celem mojego startu było sprawdzenie "nogi" przed wyjazdem do Włoch tak że nawet nie ustawiałem się w pierwszej lini gdyż tam "rządzi" snobistyczna Zielona-Góra na swoich super rowerach przełojowych...

 Na starcie ustaliliśmy taktykę z Kulbim (chcieliśmy jechać razem) i ruszyliśmy na piekielne rundy...
...jak się okazało Mario niestety strzelił na drugim okrążeniu i musiałem radzić sobie sam. Dzięki mojemu podejściu które zakładało równa jazdę na każdej rundzie szybko zacząłem przeskakiwać z grupki do grupki. Na piątej rundzie dojechałem do Szekera który miał atomowy start i zacząłęm pracować abyśmy nie dostali dubla :)
Taktyka przyniosła sukces gdyż ani nie dostałem dubla po raz pierwszy od kiedy tam startuję a i dlatego iż pobiłem swój rekord przejazdu trasy o prawie 15 minut!!!

OGieŃ ile FabRyka DałA  film Arkadiusza Kiełbasy jak lecimy na brukach

Niby start treningowy a takie sukcesy :) więcej takich...

Za dwadzieścia dni start na Gardzie!!!

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Pierwszy start juz za mna !

I po pierwszym starcie w tym sezonie. MDC-XC BAUTZEN 2014 przechodzi do historii odpisuję go w swoich startach z adnotacja MEGA.
Nie do końca wiem jak opisać słowami wszystko od początku, emocje, sam start itd.
Od rana pełen chill słuchanie muzyki, mieszanie supli,  przygotowywanie roweru i wszystko co jest związane ze startem.

Po dojechaniu na miejsce Bautzen przywitało nas wręcz idealną pogoda ok 17st. szybko polecieliśmy po numery startowe, dozbrojenie roweru i objazd trasy z Łukaszem. Na szczęście organizatorzy zamknęli dwie hopy i jeden dość trudny zjazd co od razu mi się spodobało.

15:20 - start i od razu ogień!!! Na pierwszej prostej dość szybko skleiłem się kierownicą  z jakimś Hansem przez co straciłem kilka metrów do czołówki, kolejny zakręt i kolejny Hans przeleciał przez kierownice spadając wprost na obojczyk (jego wyścig się skończył chyba w tym momencie) na niego wjechał kolejny Hans i tak się Hansy same eliminowały a ja popędziłem za czołówka.
Tętno podpowiadało Yellow zwolnij noga darła się gazu bo jest moc, a ja rozkmniałem taktyke w głowie. Standardowo pojechałem pierwszą pętle na maxa aby wyrobić sobie przewagę i żeby nikt mi nie siedział na kole.
W głowie cały czas liczyłem 10-11 miejsce więc było ok bo zawsze w tym wyścigu Hansy mnie mieliły jak chciały a tym razem mówię NIE !!!
Kolejne pętle mijały coraz lepiej na koniec trzeciej Pan już dzwonił dzwonkiem na szybko zapytałem Pihulaczkow czy to ostatnia runda iem tempo do maxa. Hans przede mną zosta objechany dzięki czemu na metę wjeżdżałem sam  zajmując 7 miejsce !!!
Alez było dużo radości i samo spełnienia. Ze nareszcie wyszło i wszystko było tak jak sobie pookładałem w głowie.

Podrasowując cale zawody jak zwykle super trasa, wspaniała organizacja i rewelacyjna atmosfera  dzieki czemu rozpoczecie sezonu uwazam za mega udane i oby tak dalej...

...za tydzień witamy w Piekle !!!

poniedziałek, 31 marca 2014

Juz za tydzien pierwszy start !!!

jak ten czas szybko leci...
...tragedia bo jeszcze niedawno pamiętam jak omawiałem z moim trenerem cele i plan na okres przygotowawczy a tu już pierwszy start.

Tradycyjnie rozpoczynam swój "Marsz na Austrię" od wyścigu typu XC w niemieckiej miejscowości BAUTZEN na zawodach z cyklu MDC -XC czyt. Puchar Środkowych Niemiec (czy coś takiego).

W tą niedzielę przy pięknej pogodzie byliśmy na objeździe trasy aby przepalić nogę dać jej lekko w kość i przeszpiegować naszych sąsiadów co to nowego wymyślili :)

Z kolejnych nowości z serii " U Mnie" to decyzja po konsultacji z moim Boss'em o starcie w Marathon Men Europe 2014 !!!
Jaram się strasznie - cztery wyścigi:
03.05.2014 Włochy- 94km (3813hm)
21.06.2014 Czechy- 100km (2875hm)
12.06.2014 Austria 211,3km (7049hm)
03.08.2014 Niemcy- 100km (2400hm)

Już czuje zapiek w nogach po podjechaniu 16137hm :) Oby tylko się udało !!!

 

wtorek, 25 marca 2014

Kolejny wyjazd na badania

jak tan czas szybko mija.
Niedawno byliśmy na badaniach w Wiśle w centrum diagnostyki Diagnostix tuz przez rozpoczęciem przygotowań do sezonu a tu już proszę jedziemy na kolejne.
Mam nadzieje iż tym razem nie spale podejścia do nich i coś tam ciekawego powychodzi :-) 

wtorek, 18 marca 2014

Odszedł nasz mentor [*]

Z wielkim smutkiem piszę tego posta po tym jak w poniedziałek świat kolarski i nie tylko obiegła wiadomość o tragicznej śmierci w wypadku samochodowym
naszego mistrza, mentora i wzór do naśladowania na kolarskich trasach, treningach i w życiu codziennym.

Marku spoczywaj w pokoju !!! Dla nas zawsze będziesz numerem jeden !!! 

czwartek, 13 marca 2014

Trenujemy juz w Pln'ie



Jejq jak było ciężko powrócić do naszego kraju po zgrupowaniu... Na całe szczęście pogoda pozwoliła na kręcenie po szosach już w bardzo przyjemnej temperaturze.


Oczywiście to już nie te same tereny co w Chorwacji nie te podjazdy nie te szosy no ale dupsko w troki i kręcimy co Boss zadał.


Od samego powrotu muszę wychodzić na treningi przed pracą tak ok godziny 7 - 8 gdzie temperatura jeszcze dość zimowa ok 3-4 st bo mam przyspieszony sezon rowerowy w Yellow-Bike i pracy jest dość sporo :-)



Na całe szczęście są też weekendy!!! i wolne od pracy...
...ten ostatni to już na szosie wykręcone 200km w Dojczlandzie z moją ekipa i Minia ;-)




Wczoraj poskładałem MTB - Specialized dostał piękny nowy amor DT Swiss XRC 100 - pierwsze testy już za nim spisał się na 5+ ,a samo przejście z szosy w las to coś mega fantastycznego !!!

Sezon MTB chyba już czas zacząć a pierwszy start inauguracja już standardowo 6 kwietnia w Bauzten MDC XC - w Dojczlandzie. 




niedziela, 23 lutego 2014

Sv.Jure 1762 mnpm day

Od samego początku zgrupowania chodziły głosy o iście epickim podjezdzie znajdującym się w okolicach Makarskiej. Każdy rozmawiał o nim, chciał jechać więc Boss zorganizował jednodniowy wypad.
Kiedy dojechaliśmy "po" klifach do Makarskiej szybki przepak żeby każdy zabrał ciepłe ciuchy (co wyglądało trochę dziwnie przy 26st na dole) energetyki itd.


Od samego początku droga prowadziła w górę przez ok 9km nad Makarska. Widoki które można było podziwiać totalnie zapierały dech w piersiach!!!
Standardowo od startu poszedł gaz, potworzyły się grupki część jechała w trupa część w tętnach wiec każdy miał nakreślony plan działania.

Po 9km pokazały się znaki cieszące nasze oczy Sv. Jure 23km up!!! Droga jeszcze bardziej w górę, jeszcze więcej serpentyn, jeszcze więcej widoków, brak przełożeń w korbach i zapiek w nogach!!! o taaaaaaak to lubimy najbardziej :)




Temperatura z minuty na minutę spadała w dół z 26st na dole zostało już tylko 4st wiec zacząłem doceniać zabrany towar na górę. 


Wjechałem w czasie 2:15:30 od razu padając w śnieg na 5min krio dla moich nóg. Szybkie ubieranie się na mega ciepło i gaz w dół bo ciało zaczynało odmawiać współpracy.


Na zjeżdzie zaczął padać grado-śnieg, ręce skostniały, asfalt cały mokry, w zakrętach uślizg kół i tak przez ok 40min. Ojjjj to bardziej bolało niż wspinaczka do góry...

Przy autokarze gorąca czekolada pakowanie sprzętu i do domu...

...szkoda że to już ostatnie dni tego wyjazdu w środę wracamy do domu :(((
Bo atmosfera całego zgrupowania po prostu jak mawia Remik - LIGA




 Się pasie bestia...













...i jej Pan :)
Krioterapia na śniegu i zaraz ogień w dół...





 w dół i aby tylko zmieścić się w zakrętach...











 Na zakończenie dnia takie widoki koło Makarskiej...

piątek, 21 lutego 2014

dziś lekko przed Makarska...

Niestety to już połowa naszego wyjazdu do HR ,a człowiek ma to do siebie że za szybko przyzwyczaja się do dobrego.
Śniadanko podane, obiadek podany, tereny do trenowania liga, treningi rozpisane i oczywiście ekipa rewelacja. 
Co do pogody to panorama z godziny 7:00 mówi sama za siebie...


Po wszystkich dniach treningu dziś lekko 2h kręcenia aby jutro mieć siłę na Makarska i podobno jeden z najcięższych podjazdów w HR o łącznej długości ok 32km.
Kto zaatakuje od samego dołu?
A może ktoś na samej końcówce?
Łukasz? Marcel? Kulbi? Boss?
Mój plan na jutro urwać Turbo M z koła...hahha

kilka slow z Chorwacji...

...już sześć dni i 400km wytrenowanych dzięki pogodzie która nam sprzyja i oczywiście jedynej w swoim rodzaju ekipie. Już od samego wyjazdu z domu tyle śmiechu dawno nie było, atmosfera na treningach LIGA (jak Remi mówi),a jedyny minus który jest to kierowcy starający się nas rozjechać na każdym kroku :\\\
Temperatura 22 stopnie w dzień ok 13 w nocy.
Na podjazdach słoneczko fajnie opala nogę wiec aż przyjemniej się dokręca kilometry.
   
Boss codziennie zadaje nam konkretne treningi po dwa trzy razy dziennie wiec i 24h szybko mijają.





Muszę się mega pilnować bo Turbo Marta atakuje na każdym kroku... 
...sportowy duch rywalizacji i dużo śmiechu:)
   
eeRemas nie przestaje nas zadziwiać jak jego forma skacze do góry !!! Alberto C. na podjazdach by strzelił nawet z koła :-)



 Kubi w swoim żywiole na zjazdach wykręca hiszpańskiego carbona do granic możliwości...
...na płaskich kawałkach nie do zatrzymania :)













Odwiedzamy SPLIT centrum oczywiście na...
 Coffffi - brejka :-)
tak przyjemnie mijają dni...bez odbioru lecę na kolejny trening :-)

czwartek, 13 lutego 2014

Już wszystko spakowane :-)




Mam nadzieje że nic nie zapomniałem :)
Najważniejszy jest rower i sprzęt do treningów rzeczy "cywilne" już mniej ważne bo z tego co wiem to będziemy tam tylko trenować i spać...

...a tak na serio to dziś ostatnie dopinanie listy z rzeczami i być może tym razem niczego nie zabraknie.






W sobotę o 21:00 startujemy, WiFi podobno na miejscu jest to i pewnie będę wkładał newsy.

Do usłyszenia!!!

wtorek, 11 lutego 2014

Zostało kilka dni...



...i wyjeżdżamy na dwa tygodnie trenować w pięknej Dalmacji.
Dziś ustaliliśmy, że zabieramy do Chorwacji tylko rowery typu: SZOSA wiec nowy MTB składany, zostaje odstawiony na boczny tor...
...musi zostać odstawiony gdyż nie wyrabiam się w pracy bo jednak pogoda wiosenna nakręca klientów, a i wszystkie zlecenia trzeba zrealizować przed dwu tygodniowym urlopem :-)

p.s. Podobno TurboMarta chce mnie pojechać w Chorwacji...hmmm jakieś typy???

poniedziałek, 10 lutego 2014

zakładamy Gore Ride-On


Gore Ride-On - składam rower na pancerzach tej firmy i zobaczymy ile one podziałają...

ostatnio w Specu miałem Shimano OT-SP41 z powłoką teflonową i muszę przyznać iż wytrzymały bardzo długo i spisały się na 5+.


Czy Gore wytrzymają ??? 

jeszcze do tego tematu wrócimy....

i tyle z trenowania...

...wiedziałem że kiedyś ten dzień nadejdzie:(((

Cholera jasna zawsze kiedy jest już dobrze i wkręcam się w trenowanie więcej i więcej, wszystko przemyślane kiedy co i jak wykonać, plan przez Boss'a nakreślony to musi przyjść jakiś wirus typu nieznanego atakuje.
Treningi odpuszczone zgrupka Chorwacja ważniejsza żebym przypadkiem tam nie zdychał przez dwa tygodnie...

piątek, 7 lutego 2014

Wreszcie Tajwańskie rączki wyprodukowały rame...



...skrojona na miarę w moim rozmiarze :)
Dziś dotarła wraz z całą paką jakiś dupereli, książek instrukcji itd itd.

Z góry bardzo dziękuję firmie Giant Polska za taki miły prezent dzięki któremu będę mógł startować w sezonie 2014 !!!

Teraz na szybkiego trzeba składać, zamawiać części bo muszę się wyrobić przed Chorwacja żeby tam przed sezonem jeszcze sobie wszystko poustawiać.

a gdzie jeszcze się spakować ot to dopiero będzie masakraaaaaa :-)

poniedziałek, 3 lutego 2014

Sylwek Szmyd mówił że to głowa kręci nogami...

...Boss mówi to samo :-)

Gdzie ja robie najwieksze postepy...?

No właśnie gdzie ja je robię ???

Chyba jedna z największych zalet które posiadam dzięki trenowaniu mnie przez The Boss'a jest to że moje przygotowania-treningi są tak urozmaicone! Żaden dzień nie jest nudny codziennie w tygodniu coś innego i aż chce się trenić :)

Najciekawsza sprawa dzieje się u mnie w poniedziałki gdyż od kiedy Przemo The Boss napisał w listopadzie 2013:

- poniedziałek basen 40 długości - myślałem sobie że żartuje :-P

Ja? na basen? Bleeeee...woda, chlor i moje umiejętności wiosłowania czym się da??? To się nie może udać :) Na początku myślałem że zadzwonię do niego i zacznę marudzić coś w stylu basen bleeee mam uczulenie na chlor, nie mam sprzętu itd...

Oczywiście tego nie zrobiłem tylko konsekwentnie się topiłem co 25m starając się płynąć kraulem.
Od poniedziałku do poniedziałku większość żaba trochę podtapiania kraulem i tak z uporem maniaka więcej, więcej i więcej.

Dziś przyszedł ten dzień!!! i nie chodzi o to ile długości wypływanych, ale o to że już wszystko kraulem !!! Zero żaby zero podtapiania równy oddech i wiosłowanie już nie tylko czym się da :)))

Teraz tylko zostaję poprawa szybkości i dalsza praca nad technika !!!

Ale szczęście dziś panuje we mnie...

niedziela, 2 lutego 2014

Zgrupka Dalmacja :)

hmmmm chyba coś mało było informacji o naszym zgrupowaniu na które wyjezdzam do Chorwacji wiec kilka zdań fotek i info pogodowych.

Wyjezdzamy w dość dużym składzie na piękna wyspę Ciovo przyłączoną mostem do większego miasta Trogir.
Sama wyspa nie jest mega duża ale za to terenu do okoła jest bardzo dużo do jazdy na dwutygodniowy wyjazd. Obok po przeanalizowaniu Google Earth znajduje się Split i podobno mega podjazdy koło Baski Wody (czy jakoś tak) :)
Ogólnie bardzo bardzo dużo kilometrów do kręcenia w bardzo doborowym składzie:
Mariusz Kulbida, Remi Szablewski, Łukasz Pihulak i duży skład wraz z moim trenerem Integral Collections MTB Team - Przemo The Boss Gierczak, Turbo Marta Turoboś i reszta :)
Będzie z kim trenować oby tylko pogoda dopisała bo na razie zapowiada sie +13 , + 14 stopni...
13 dni....

i po styczniu !!! ale jaki on byl ciezki...

...był ciężki ale powiem Wam że nie treningowo ,a psychicznie bo coś głowa zle działała.
Nie wiem czy to przez pogodę czy przez te wszystkie remonty u mnie w firmie, drobne problemy ale bardzo bardzo ciężko przychodziły mi treningi.
Do tego wyjazd na badania wydolnościowe przed którymi musiałem odpoczywać i przez które strasznie się stresowałem itd itd.
Ok koniec usprawiedliwiania i krótkie podsumowanie stycznia:

17 treningów (mega mało...)
256 km przejechane ( wystarczy zobaczyć grudzień...)
31 godzin treningowych (i tutaj jest ukryta rolka)
11 tyś kalorii ( w badaniach mam prawie niedowagę/hmmmm )
128 bmp/avg (to chyba lekko było)

Ok tak było ale za to Luty na grubo się zaczyna...wczoraj 2h bieg w śniegach,błotach i zrobione 19,5km dziś 2:30h rower i 60km wykręcone na kowadle zimowym :)

do tego uwaga!!!

13 dni do zgrupki w Chorwacji i tam dopiero nakręcimy kilometrów...

...na dniach zapodam kilka fajnych info z badań wydolnościowych w Diegnostix'e :)

poniedziałek, 13 stycznia 2014

13.01.2014 JUSTYNA, JUSTYNA, JUSTYNA...

 ...ależ to był weekend.
od tego zacznę bo dawno nie było nas na treningu aż siedem osób w sobotę .
Zaczęło się od soboty i 2,30h aby w niedzielę wyjechać 3,00h. Pogoda dopisała, humory były mega dużo śmiechu zabawy i dobrego pedałowania:)
Ogólnie cały weekend wyjechany w terenie 5:30h i wykonane 100km MTB...
...jak dla mnie wystarczająco bo dziś basen i 1,5km

Ale za to weekend na grubo!!!!


Już zaklepane i nie da się tego odwrócić bo lecimy kibicować JUSTYNCE na Polanie Jakuszyckiej!!!
Trener rozpisał weekend żeby ponapierdzielać trochę w śniegu na bigówkach i mega pozdzierać gardło na kibicowaniu...
Trzymamy kciuki!!!

A'lez JUSTYNA !!!!

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Niby relaks a jednak trening i nogi dziś bola ...

Jak już co roku udało mi się spotkać z moimi kolegami ( Wojtas,Jasiek oraz Zitnan) z czasów mieszkania we Wrocławiu i wyruszyć na tradycyjne marsze po Karkonoszach. W tym roku nieco wcześniej wyjechaliśmy ze względu na to iż niedługo Wojtas zostanie tata ,a i mój brat chciał z nami "pospacerować"przed wyjazdem do Norwegii.
Trasa standard Karpacz-Śnieżka-Odrodzenie-Szrenica-Szklarska Poręba łączna długość 35km brnięcia w śniegu i oczywiście mega zabawy!!!

Ekipa dopisała warunki na trasie dość trudne bo i dużo lodu, zlodowaciałego śniegu, mgły i wiatr...
za to temperatura -1 do przyjęcia...
Oczywiście podejście zaczęliśmy o 4:30 rano z czołówkami na głowach i rakietach śnieżnych a żeby tradycji stało się za dość:)

Czasem bardzo fajnie jest się oderwać od rutyny treningu, zmienić dyscyplinę, spotkać ze znajomymi no i dalej kontynuować tradycję corocznych wypadów w nasze piękne Karkonosze. 
Wielkie dzięki dla wszystkich obecnych !!!
a dziś już powrót do treningów i 1,3h MTB w Zielonym Lesie...