Kiedy dojechaliśmy "po" klifach do Makarskiej szybki przepak żeby każdy zabrał ciepłe ciuchy (co wyglądało trochę dziwnie przy 26st na dole) energetyki itd.
Od samego początku droga prowadziła w górę przez ok 9km nad Makarska. Widoki które można było podziwiać totalnie zapierały dech w piersiach!!!
Standardowo od startu poszedł gaz, potworzyły się grupki część jechała w trupa część w tętnach wiec każdy miał nakreślony plan działania.
Po 9km pokazały się znaki cieszące nasze oczy Sv. Jure 23km up!!! Droga jeszcze bardziej w górę, jeszcze więcej serpentyn, jeszcze więcej widoków, brak przełożeń w korbach i zapiek w nogach!!! o taaaaaaak to lubimy najbardziej :)
Temperatura z minuty na minutę spadała w dół z 26st na dole zostało już tylko 4st wiec zacząłem doceniać zabrany towar na górę.
Wjechałem w czasie 2:15:30 od razu padając w śnieg na 5min krio dla moich nóg. Szybkie ubieranie się na mega ciepło i gaz w dół bo ciało zaczynało odmawiać współpracy.
Na zjeżdzie zaczął padać grado-śnieg, ręce skostniały, asfalt cały mokry, w zakrętach uślizg kół i tak przez ok 40min. Ojjjj to bardziej bolało niż wspinaczka do góry...
Przy autokarze gorąca czekolada pakowanie sprzętu i do domu...
...szkoda że to już ostatnie dni tego wyjazdu w środę wracamy do domu :(((
Bo atmosfera całego zgrupowania po prostu jak mawia Remik - LIGA
Się pasie bestia...
...i jej Pan :)
Krioterapia na śniegu i zaraz ogień w dół...

w dół i aby tylko zmieścić się w zakrętach...
Na zakończenie dnia takie widoki koło Makarskiej...







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz